OBRAZ CZY SŁOWO?

Czy to nie dziwne, że ja – fotograf piszę bloga? Z pewnością zastanawiające, wszak jak mawia chińskie przysłowie „obraz wyraża więcej niż 1000 słów”. Ale czy oby na pewno? Wydaje mi się to kwestią sporną, która skłania do refleksji aniżeli do rozwiązania dylematu. Nie ma bowiem jednej poprawnej odpowiedzi. Gdy uświadomiłam sobie, że te dwie rzeczy, na pozór sprzeczne nie muszą się ze sobą kłócić, a mogą artystycznie uzupełniać, to odetchnęłam z ulgą. Nie potrafię żyć bez tych dwóch form wyrażania siebie.

Obraz jest dla mnie efektem pierwszego wrażenia. Formą reagowania na to, co widzę tu i teraz. Dostrzeganiem ciekawych kadrów. Impulsem do naciśnięcia migawki.
Ujęcie to, może być częścią czegoś większego. Stanowić element budowania historii. Wpisywać się w pewien kontekst. Dlatego niektóre zdjęcia poruszają bardziej, inne mniej. Mimo wszystko uznaję to za bardzo indywidualną kwestię.
U mnie sprawa jest prosta. Dopasowuję się do warunków panujących. Widzę i chcę to uwiecznić. Zapamiętać nie tylko wspomnieniem. Jednym podoba się efekt mojej pracy, innym nie. Niektórzy widzą to coś, a niektórzy zupełnie nie, twierdząc że brakuje w fotografii emocji i swoistego ducha. Są też tacy, którzy widzą więcej i szczegółowo wgłębiają się w temat. Dopytują, bo brakuje im jakiegoś puzzla do całej historii, która później okazuje się ich odrębną, prywatną opowieścią.

Pisanie zaś, to mój emocjonalny ekshibicjonizm i próba połączenia w sensowny sposób chaotycznych myśli. Ujarzmienie tych tańczących pomysłów to nie lada wyczyn zwłaszcza, gdy jest się pod ciągłym nadzorem wewnętrznego krytyka, który komentuje każde napisane (i nienapisane) słowo.
Podobnie jest, gdy robię 3 minutowy film z jakiegoś wydarzenia. 4 dni zdjęciowe, 52h na planie, 2000 ujęć, kilkugodzinny surowy materiał, a w głowie 1000 pomysłów albo pustka.
Gdy jednak napiszę tekst albo zmontuję filmik i moje dzieło może już stanowić odrębny byt jako sensowna i spójna całość, to czuję wewnętrzny spokój i satysfakcję.
Oczywistością jest, że po jakimś czasie popełniony twór zrobiłabym zupełnie inaczej i zastanawiam się jak w ogóle mogłam go wypuścić spod swoich artystycznych skrzydeł. Pojawiają się wątpliwości i pytania, ale i przestrzeń na stworzenie czegoś nowego.
Nieważne czy obrazu czy tekstu. Ważne by prawdziwego i wychodzącego ze mnie.

Kategorie: Główna